Pszenicę kosili w pełnym słońca żarze,
a żyto - już blisko wieczora.
I teraz znużeni, zmęczeni żniwiarze
wracają do domu. Wszak odpocząć pora.
A żniwiarz Walenty - brudny, zlany potem
i mocno strudzony, usiadł pod parkanem
i pomyślał: Spocznę... Umyję się potem...
a po chwili zasnął! Zbudził się nad ranem -
i zwlókł się do chaty. Głodny i zmęczony
ledwie próg przekroczył, ale odzież zrzucił
i z brudu się obmył. Pojadł (odświeżony,
przebrany na nowo) i na pole wrócił.
Gliwice 20.07.2007 r.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz